Kategorie: Wszystkie | Piłka Nożna | Siatkówka | Speedway
RSS
poniedziałek, 01 listopada 2010

Gdyby zapisać na wykresie wszystkie oficjalne mecze Lecha Poznań począwszy od spotkania w dalekim Baku z tamtejszym Interem, a skończywszy na Wiśle Kraków otrzymalibyśmy istną sinusoidę.  Śmiem twierdzić, ze takiego wahania swoim kibicom nie zaprezentowała w tym sezonie żadna z drużyn występujących w polskiej ekstraklasie. Legia zawodzi, Wisła dramatycznie słaba, ale to jednak Lech jest aktualnym mistrzem Polski, a na chwilę obecna jedną pozycje od strefy spadkowej. Tą nicość w polskiej ekstraklasie zamazuje jednak Liga Europy. W niej Kolejorz pokazuje świetny futbol i jest na dobrej drodze do awansu z grupy śmierci. Jak w każdej układance i w Kolejorzu jest ten decydujący element. Kawałek, od którego zależy najwięcej i który może sprawić, że pozbawiony sensu obraz stanie się wielkim arcydziełem. W tym wypadku mowa o Jacku Zielińskim.

Trener to na pierwszy rzut oka szary, nie wyróżniający się niczym. Jednym słowem taki, jakich w kraju wielu. Zieliński jednak z uporem maniaka dąży do postawionych sobie celów. Jego prawdziwa kariera na ławce zaczęła się w Łęcznej. Wprowadzenie w wielkim stylu Górnika do ekstraklasy zaowocowało nagrodą dla trenera roku. Na wielkie wody wypłynął po fantastycznej wiosennej serii w Odrze Wodzisław, około 30. pkt. Następnie Groclin Dyskobolia, Polonia Wojciechowski Warszawa i Lech Poznań. Już na początku swojej przygody z piłką w stolicy Wielkopolski ograł Wisłę Kraków w Superpucharze Polski. Potem przyszła fatalna jesień i niechęć ze strony kibiców. Na bułgarskiej kibice co rusz wykrzykiwali: „Smuda, Smuda”. Zielińskiego to jednak nie zraziło. Miał plan budowy drużyny, która zdobędzie „majstra”. Gdy podczas prezentacji drużyny przed rundą wiosenną prezes zapowiedział walkę o mistrza wszyscy się w duszy śmiali, wszyscy prócz trenera. Słowa te okazały się prorocze. Lech zmiażdżył rywali na wiosnę( nie przegrał żadnego meczu i wyprzedził drugą drużynę w tabeli rundy wiosennej aż o 11 pkt) a Zieliński tryumfował.

Dość już historii. W tym sezonie sytuacja jest trochę inna(gorsza). Lech Poznań przegrywa mecz za meczem( seria 4. porażek z rzędu), a kibice już wychodzą z siebie. Nowy stadion, bliskość EURO 2012, występy w europejskich pucharach, miano mistrza Polski... to chyba trochę za dużo jak na barki Zielińskiego. Czy w Poznaniu ktoś jest w stanie wyobrazić sobie fakt nie zakwalifikowania się ukochanego Kolejorza co najmniej do LE? Chyba nie, a więc w klubie robią wszystko, aby podołać tej trudnej sytuacji. Po efektownym zwycięstwie z Cracovią Kraków – pierwszym zwycięstwie Lecha od 5. spotkań pojawiła się informacja jakoby Jose Maria Bakero miał zasiąść na ławce trenerskiej Lecha Poznań po meczu z Wisłą Kraków? Skąd ten pomysł wśród działaczy Lecha Poznań, ażeby po wysoko wygranym spotkaniu usuwać trenera? Wydaje mi się, ze to była próba zmotywowania trenera i piłkarzy do dalszej pracy. Gdzieś po cichu anonimowi działacze wypowiadali się, że przecież nie zwolnią Zielińskiego po dwóch wygranych meczach… Wnioski nasuwają się same – POSKUTKOWAŁO. Piłkarze zagrali dla trenera i odwdzięczyli mu się za poprzedni sezon, w którym on wyciągnął ich z marazmu i zabrał wiosną na wycieczkę, która miała aż 13 stacji, a jej tytuł brzmiał: „Majster”. Pytanie, czy teraz działacze nie przeszkodzą tej drużynie w skutecznej pogoni za wielkimi sezonu 2010/2011…?

Mecz z Wisłą Kraków pokazał jaki potencjał drzemie w drużynie Lecha Poznań. Mimo straty 14. punktów do Jagielloni Białystok (Lech zagrał jeden mecz mniej) wszyscy w Polsce muszą się liczyć z rozjuszoną bandą Zielińskiego, której margines możliwości błędu zmniejszył się do 0.

I tak na koniec. W moim odczuciu Jacek Zieliński to idealny człowiek na idealnym miejscu. Nie liczę na to, ze to będzie Sir Alex Ferguson Lecha Poznań, ale mam nadzieję, że podczas Euro 2012 będzie zasiadał w loży honorowej na stadionie przy Bułgarskiej w Poznaniu jako coach Kolejorza.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 26